//
czytasz właśnie...

Gorzów Wielkopolski

A bijcie wszystkie dzwony…

A bijcie wszystkie dzwony…   28.03.1945 – 28.03.2016

Jak głosi (wg jednych faktyczna, według innych anegdotyczna) opowieść: W styczniu 1945 r. niemiecki wiceburmistrz Landsberga Schmidt postanowił godnie powitać nadchodzących Sowietów. Wziął symboliczne klucze do miasta, założył pelisę i samochodem pojechał naprzeciwko wojsk radzieckich. Wrócił po kilku godzinach… piechotą… bez kluczy… bez pelisy. Tak miał wyglądać dzień, który po latach nazwano Dniem Pamięci i Pojednania.

Sowieci wchodzą do miasta

30 stycznia 1945 r. w godzinach wieczornych i nocnych do miasta wkraczają (wjeżdżają na czołgach) pierwsze oddziały radzieckie. W relacjach świadków wyglądało to tak:

 …trupy były wszechobecne w mieście i chyba jedynie mrozom można zawdzięczać, że nie wybuchła epidemia. Należało więc te trupy uprzątnąć, ale ówczesny komendant miasta nie pozwolił. Stwierdził: Niech Niemcy patrzą i widzą, co to jest wojna.

Doszli do tego polegli w walkach, ofiary rozmaitych napadów, niedołężni ludzie umierali w wyziębionych mieszkaniach, nierzadkie były przypadki samobójstw. Wiele trupów na ulicy było porozjeżdżanych przez czołgi i inne pojazdy.

Gdy do Landsberga (19.02.45 r.) dotarła pierwsza grupa polskich kolejarzy zobaczyła: Przed dworcem straszyły zdewastowane trolejbusy z makabrycznymi pasażerami. Leżały w nich trupy. To był problem na tygodnie. Dopiero gdy komendantem miasta został (druga połowa lutego) płk. Josif Dragun, uprzątnięto trupy.

Sowieci w mieście

Od 31 stycznia 1945 r. rozpoczęła się okupacja, którą można by określić, jako opartą na wzorcach azjatyckich, a z pewnością nie europejskich.

Relacje świadków:

- Pierwsze dni po „wyzwoleniu” nie należały do radosnych, śródmieście płonęło, zaś po przejściu frontu miastem zawładnęli maruderzy. Nocami przebijały się oddziały niemieckie. Każdej nocy było słychać strzelaninę, mnożyły się napady, gwałty.

- Siedziałam przez te dni w mieszkaniu na Zamościu i tylko przez okno widziałam łunę nad Sikorskiego i było słychać „ura..ura…” drogę na Kostrzyn sobie oświetlali

- Spalili pół Rosji i całą Polskę, to co ich oszczędzać – stwierdził sowiecki żołnierz.

- Pożary z początku lutego objęły ogromną część śródmieścia i płonęły do połowy lutego, lecz istniał zakaz gaszenia.

- W pierwszych dniach okupacji radzieckiej miasto stało się świadkiem licznych ekscesów dokonywanych przez radzieckie dowództwo. Utworzono specjalną grupę, zwaną przez Niemców „Brandkomando” do podpalania miasta.

A trzeba dopowiedzieć, że w Landsbergu zlokalizowano, przy ul. Łokietka, kwaterę główną 1Frontu Białoruskiego z marszałkiem G. Żukowem,” zdobywcą Berlina”. To jego żołnierze grabili i podpalali miasto.

- Kradziono szczególnie zegarki i aparaty fotograficzne. Meble, pościel i sprzęty domowe pakowano na podstawione wozy i zawożono do mieszkań oficerów radzieckich.

- Naloty na Landsberg rozpoczęły się od 31.01.45r. Z chwilą przywrócenia łączności kolejowej z Landsbergiem, rozpoczęły się intensywne naloty Luftwaffe. Codziennie z niemiecką pedanterią o godz. 20 nadlatywały nad miasto samoloty, usiłując zniszczyć nastawnię oraz tory kolejowe i sparaliżować dostawy na front. Przy okazji i miastu dostało się parę bomb. Przedziwna ironia losu, że Landsberg a więc Niemców, przed nalotami broniła radziecka artyleria przeciwlotnicza, obsługiwana wyłącznie przez kobiety. 

Władza w mieście

Pełnię władzy w mieście posiadał komendant miasta, od drugiej połowy lutego, był nim płk. J. Dragun. Wszystkie aspekty życia i śmierci zależały wyłącznie od zdobywców Landsberga. Od początku działalności radzieckiej komendantury wojennej w mieście działał niemiecki zarząd, na którego czele stał Paul Schulz. Polacy, będący w Landsbergu na robotach, próbowali założyć jakąś namiastkę władz. Jednak 12 lutego 1945 r. płk. Dragun wezwał sędziego Sztremika (pochodził ze Lwowa) i powiedział: To jest za wcześnie na tworzenie władz cywilnych. W dzisiejszych warunkach front może w ciągu kilku godzin przesunąć się o kilkadziesiąt kilometrów. My jesteśmy żołnierzami, nas może spotkać najgorsze, ale wy Polacy bylibyście biedni.

Większość Polaków obecnych wówczas w mieście opuściła je. Tak więc administracyjna władza cywilna nadal należała do Niemców – teraz przefarbowanych na komunistów. Były wiceburmistrz miasta (musiał należeć do NSDAP) z dniem 28 lutego został burmistrzem przy akceptacji Rosjan. Dla przykrywki założono komórkę Komunistycznej Partii Niemiec [KPD]. Taki stan trwał do przyjazdu pierwszej grupy polskiej z Wągrowca i ujawnienia przed Rosjanami tej fikcji. Burmistrz Paul Schulz został przez Rosjan wywieziony z miasta i wieść o nim zaginęła.

Polacy w Landsbergu/Gorzowie

Dopiero w połowie marca z Wągrowca udaje się czteroosobowa grupa do sztabu 5 Armii w okolice Kostrzyna. Tamże, po rozmowach z gen. Bierzarinem, dostają przyzwolenie na tworzenie polskiej administracji w Landsbergu. O tej decyzji zostaje telefonicznie powiadomiony komendant J. Dragun. Po powrocie do Wągrowca Florian Kroenke organizuje pierwsza grupę na wyjazd do Landsberga. Docierają 27 marca, w sile 42 osób. Już na miejscu Kroenke mianuje Piotra Wysockiego burmistrzem miasta. Reszta władz miasta i powiatu została, na zasadzie faktu dokonanego, zaaprobowana przez przedstawicielstwo Armii Czerwonej. Tak zaczęła się historia przejmowania władzy w mieście przez Polaków.

Oto relacje świadków:

- Chcieliśmy objąć urząd w swe posiadanie. Niemcy nie chcieli go opuścić. Zdobyliśmy się  wtedy na groźbę, jeśli natychmiast nie opuścicie gmachu to nasz pociąg pancerny wysiecze połowę ludności miasta. Niemcy odpuścili.

- Kamienica Mattisa – róg Pionierów i Obotryckiej – mężczyzna z czerwoną opaską, który siedział za biurkiem przedstawił się Schmidt i że jest burmistrzem. Teraz ja jestem burmistrzem odpowiedział Piotr Wysocki. Niemiec zaczął protestować, więc Wysocki ruchem ręki odsunął go od biurka, sam zasiadł na jego miejscu [mógł się nazywać Schulz]. 

- Burmistrz Wysocki wyrzucił razem z krzesłem niemieckiego burmistrza, który bez bicia przyznał się, że jeszcze tydzień temu był esesowcem.

- Następnie, po usunięciu niemieckiego burmistrza, nowy burmistrz Piotr Wysocki poszedł do jednego z kościołów i wszedł na wieżę kościelną, tam pochwycił zwisający koniec liny i zaczął dzwonić. Dzwonił z taką pasją, aż rozchybotany dzwon począł go unosić. Dzwonienie początkowo chaotyczne stawało się coraz rytmiczniejsze, przechodząc w potężny spiżowy chorał mieszający się z odgłosami kanonady artyleryjskiej dochodzącej od zachodu. Polacy objęli miasto we władanie. On to z braku dzwonnika sam wydzwonił akustyczną kropkę w historii Gorzowa, od której liczyć się będzie nowy polski czas – pisał L.Kruszona, a działo się to 28 marca 1945 roku.

Tak więc tego dnia 28 marca, Polacy przejęli władzę w mieście i stało się ono polskie, więc tego dnia powinny bić dzwony – nie tylko na placu Grunwaldzkim, ale w całym polskim Gorzowie!

Jednak tak nie jest. Gorzów nadal czci dzień 30 stycznia, dzień zajęcia miasta przez Armię Czerwoną – jeden z wielu dni wojny między rozbiorcami Polski z 1939 roku. Jak to możliwe, że miasto kultywuje tę datę, a marginalizuje 28 marca? Czy nadal ma obowiązywać komunistyczna wersja historii? Zakłamywanie dat i faktów jest już na etapie „polskich obozów koncentracyjnych”.

Czy przemalowanie „Wyzwolenia Gorzowa” na „Dzień Pamięci i Pojednania” nie jest kolejną próbą lansowania politycznie poprawnej wersji historii – tym razem z zachowaniem kontekstu przyjaźni z Niemcami zamiast ze Związkiem Radzieckim? Ale gdzie tu jest miejsce dla naszej polskiej historii i naszej tożsamości gorzowian? Dla tych wartości najważniejszy jest fakt polskości miasta, a nie kształt przesunięć na linii frontu między niedawnymi zaborcami. Czym się kierowali radni i władze miasta w 1995 r. zatwierdzając to „święto”? Czy żywcem przeniesienie „Dnia Wyzwolenia” na dzień „Pamięci i Pojednania” jest próbą podlizywania się Niemcom grupki lokalnych germanofilów za „Coś”? Gdzie byli historycy z Archiwum Państwowego w Gorzowie, którzy zaakceptowali jawne przeniesienie „wyzwolenia miasta” z czasów komunizmu, na uaktualnioną wersję poprawności politycznej?

W 70 rocznicę wejścia Sowietów do Landsberga na portalu Onet napisano: Tego dnia – 30.01.45r. – miasto opuścili jego mieszkańcy i to był początek polskiego osadnictwa. Również prezydent Wójcicki w swoim przemówieniu przyklepał tę krwawą datę stwierdzeniem: To jest święto miasta i jego mieszkańców. 30 stycznia 2016 r. redaktor Wojciech Turczyński w TVP Gorzów przeczytał widzom, że tego właśnie dnia obchodzony jest kolejny dzień „Pamięci i Pojednania”. Data ta przypomina o opuszczeniu miasta przez Niemców i początku osiedlania się polskich mieszkańców.

Po raz kolejny mieszkańcom Gorzowa puszczono fałszywkę, utrwalając tym samym nieprawdziwe informacje o 30 stycznia1945 roku. Swój wkład w utrwalaniu tej fałszywki mają lokalne publikatory, gazety, stacje radiowe i telewizyjne.

28 marca – święto polskiego Gorzowa

Całość powyższego tekstu jest oparta na opracowaniach gorzowskich regionalistów i historyków. Posiadają oni wiedzę o 30 stycznia 1945 r. a dopuścili, wręcz hołubili i hołubią tę datę, nie mającą nic wspólnego z Polską czy Polakami. Nie wpadli na pomysł, że w tym dniu jednać się mogą co najwyżej Niemcy i Rosjanie, a nie Polacy. Polacy natomiast mogą jedynie ubolewać z powodu tego, że czerwonoarmiści bez potrzeby spalili centrum miasta, że miały miejsce rabunki, gwałty i morderstwa, ale nie miało to związku z polskością Gorzowa.

Prośba jest ogromna do obecnych włodarzy, Radnych i Pana Prezydenta, zlikwidujcie świętowanie 30 stycznia. Niech w przyszłym roku tego dnia w mieście wiszą tylko dekoracje bożonarodzeniowe.

Dla nas tu mieszkających i następnych pokoleń jedyną datą do zaakceptowania jest dzień 28.03.1945 r., w którym burmistrz Wysocki wspiął się na dzwonnicę i ogłosił biciem w dzwony: „Tu Jest Polska”. Choćby to była tylko legenda, to piękna, miła sercu i przez wszystkich do zaakceptowania. Amen.

Amelia G.

P.S. Proszę o publikowanie tego artykułu na różnych stronach w internecie. Ta sprawa nie powinna zostać zamieciona pod dywan. Nie powinna też być sprawą jakiejś jednej partii. Wszyscy radni Gorzowa, a także lokalne media, otrzymali ten tekst.

Korzystano ze źródeł:

  1. Gorzów 1945 – 1990
  2. Wiosna na Rumowisku
  3. Gorzów Wlkp 45 – 98
  4. Trudne Początki
  5. Jeszcze o Gorzowie
  6. Gorzów – Stolica Ziemi Lubuskiej
  7. Landsberg – Gorzów
  8. Skąd jesteśmy, czyli jak rodził się Polski Gorzów

Discussion

No comments yet.

Post a Comment